Popatrzmy na siebie

Bardzo często znajduje w różnych środkach przekazu, że Kościół jest zły. Niestety właśnie to często to my katolicy jesteśmy po części winni. Dlaczego? Za mało jesteśmy katoliccy, więcej w nas pogan niż chrześcijanina. Mówimy ze wierzymy w Boga, lecz lekceważymy przykazania. Tu zaczyna się cały problem, gdyż młode osoby widząc nas “wierzących” maja wątpliwości, ulegają wpływom innym nurtom religijnym, co powoduje że coraz częściej zaczynają poddawać w wątpliwość prawdziwość Kościoła. Chcemy być wierzący, lecz nasza wiara kończy się za drzwiami kościoła. Wychodząc z niego wydaje nam się że po za miejscem świętym wiara nie obowiązuje. Często zapominamy że wokół nas są inni ludzie, że oni też chcą w coś wierzyć, lecz widząc nas, nie chcą z nas brać przykładu. Niestety winni są też duchowni, coraz częściej postrzegani jak poborcy podatkowi, gdyż ciągle ludzie w Kościele słyszą że trzeba coś zmienić, wyremontować, wybudować itp. W wielu przypadkach są takie potrzeby, lecz niestety niektórzy duchowni remontują dopiero co wyremontowaną plebanię, Kościół, czy inne inwestycje, które przecież nie tak dawno były wykonane. Niejednokrotnie wielu kapłanów odmawia chrztu, ślubu czy innych sakramentów, bo nie zostały opłacone.

Niestety wiara i modlitwa to nie usługa, za którą można pobierać opłaty. Sakrament to dar od Boga, on za to nic nie liczy, on tylko wymaga, abyśmy byli ludźmi dobrymi. Owszem, mamy pomagać ubogim, cierpiącym, ale też mamy obowiązek zadbać o Świątynię Boga. Ona wcale nie musi świecić złotem, nie musi być wyłożona marmurem, lecz ma być miejscem dla Boga, gdzie każdy katolik, będzie mógł przyjść i się pomodlić. To ma być miejsce, gdzie ludzie mogą się pojednać z Bogiem, gdzie można przyjść szukając wyciszenia i rozmowy z Bogiem. lecz często tego spokoju brak, gdyż nabożeństwa coraz częściej są upstrzone czymś co rozprasza uwagę, jak muzyka rozrywkowa, tańczące dzieci itp. Bóg wymaga szacunku, nie wymaga od nas za wiele, lecz zachowywania 10 przykazań. radować możemy się po za świątynią ciesząc się z łaskawości Boga, cieszyć się i radować jego miłosierdziem. Lecz nie róbmy tego w Kościele, gdyż tam mamy mu w ciszy i spokoju podziękować.

Szatan próbuje nas rozproszyć, abyśmy nie myśleli o Bogu, żebyśmy się cieszyli nie łaską Boga lecz fajerwerkami tego świata. Co raz częściej dochodzi do tego że nie chce nam się iść do Kościoła, gdyż leci fajny film w telewizji, mamy zakupy zrobić w tygodniu a nawet postanawiamy wypocząć, zaś nawet ta godzinka w Kościele to dla nas za długo. szatan właśnie walczy o to abyśmy z Bogiem nie byli, podpowiadając abyśmy pracowali w niedzielę bo więcej zarobimy. Zaczynamy ulegać fali temu grzesznemu światu, odpuszczając sobie odwiedzenia świątyni.

Niestety duchowni też próbują być poprawni politycznie i omijają też pewne tematy. To właśnie my w Kościele chcemy poznać właściwą drogę do zbawienia, lecz otrzymujemy jaki bliżej nieokreślony szkic, lecz bez szczegółów, bez zaznaczenia niebezpieczeństw czyhających po drodze. bo szkoda na to czasu. A my wierni chcemy pójść do Kościoła i poznać właściwą drogę, dowiedzieć się czy czasami nawet w nieświadomości nie popełniamy jakiegoś grzechu. To właśnie jest brak odwagi kapłanów w głoszeniu Słowa Bożego. Pytanie dla kogo pracują? Dla ludzi czy dla Boga? Bóg przede wszystkim, później ludzie. niestety akceptuje się coraz więcej złych rzeczy w imię poprawności politycznej, coraz częściej pomija się niewygodne tematy, a powinniśmy się cały czas poprawiać.

Musimy i m y wierni też prosić za kapłanów, aby się nie zagubili w galimatiasie rożnych fajerwerków. Pokora też jest ważna, choć czasami trzeba niestety podnieść głos,kiedy dzieje się niesprawiedliwość.  Nie możemy przemilczeć zła które widzimy. Musimy apelować o szacunek dla każdego, lecz nie możemy akceptować zboczeń, w imię poprawności politycznej, w imię wolności słowa, wyznania i opinii. Często inni, często źli ludzie karmią nas pięknymi frazesami o wszelkiej wolności, jednocześnie nam katolikom tej wolność się odbiera, mówiąc że jesteśmy faszystami, tylko dlatego że chcemy sprawiedliwości. Niestety walka z Bogiem się nasila, zaś ludzie prawdziwie wierzący są prześladowani nawet przez swoich braci w wierze w imię poprawności politycznej.

Często wierzymy w czcze obietnice różnych ludzi, choć niejeden raz już nas zawiedli. Zawsze mówią że dążą do prawdy, posługując się kłamstwem, są nieszczerzy, my zaś idąc za tłumem, idziemy jak barany na rzeź. Zaś każdy kto ma odmienne zdanie czy poglądy, jest wyśmiewany, gdyż w ten sposób robi się z uczciwego człowieka kogoś, kto jest niewarty uwagi. Dla Boga ten dobry i pokorny, choć wyśmiany i dążący do prawdy chrześcijanin jest więcej wart, niż tłum prześmiewców, szukający radości życia. Niestety jeszcze gorzej, kiedy taki człowiek nie podda się, wtedy szuka się sposobu, a by z niego zrobić oszusta złodzieja a nawet mordercę. Stosuje się przeróżne sposoby, szuka się fałszywych świadków, preparuje dowody aby tego człowieka zniszczyć. Co jest w tym najgorsze, wielu z NAS Katolików przez swoją pychę i szukanie sensacji dołączamy do tego huru złoczyńców, wołając ukrzyżuj go, jak przed wiekami wołano skazując na śmierć Jezusa.

To często nasza bezczynność powoduje że ten człowiek cierpi, to nasza obojętność sprawia że inni krzyczą za nim złodziej czy morderca, zaś sami prowodyrzy nie pokładają się z radości że tak nas ogłupili. Często tymi “uczynnymi” ludźmi są znane osobistości jak politycy, dziennikarze czy inni celebryci. Zazwyczaj im ufamy, gdyż za ich plecami widzimy osoby wykształcone, profesorów, doktorów itp. Niestety to jest pięknie wykonane przedstawienie, gdzie wciąga się uczciwych ludzi, pod pozorem zrobienia czegoś dobrego. Niestety my z własnego lenistwa, czy cwaniactwa, też często zaczynamy brać w tym udział. Szkoda że często wierzymy ludziom, którzy już nieraz nas oszukali.

Niestety jest coś takiego jak polityka, właściwie to tylko nazwa pozostała, lecz sens już się zmienił. Często politykami są nazywane osoby, które w jakiś sposób działają społecznie, są urzędnikami, czy wybranymi przedstawicielami danej społeczności. Zapominamy że każdy z nas jest politykiem, nawet i ksiądz na ambonie. Każdy z nas reprezentuje jakieś poglądy, grupę społeczną i określony program – a to nazywamy już polityką. Inaczej mówiąc każdy z nas jest politykiem, zaś wszystko co państwo działa wobec nas też jest polityką. To że mówimy że polityką się nie interesujemy, to mówimy kłamstwo, bo nawet zajmowanie się płotem sąsiada jest polityką tzw. przestrzenną, czy budowlaną. Polityka się nami interesuje, gdyż to właśnie płacąc podatki realizujemy państwową politykę fiskalną. Idąc do lekarza realizujemy politykę zdrowia. Tak można podawać przykładów bez końca.

Więc jeśli ktoś mówi że nie jesteśmy politykami, to mówi kłamstwa. Im człowiek starszy, tym bardziej doświadczony w polityce. Owszem, nie zawsze potrafimy zarządzać czymś takim jak kraj, ale politykami jesteśmy. Naszym krajom potrzebni są gospodarze, lecz coraz częściej ich brakuje, za to jest mnóstwo polityków. Polityk, nie bierze odpowiedzialności za swoje czyny, zaś gospodarz tak. Polityk może kłamać, mówiąc że zmienił zdanie, zaś gospodarz zawsze stara się dbać o dobro tego wszystkiego czym zarządza i bierze za to odpowiedzialność.

My jako zwykli obywatele, chrześcijanie i katolicy, też winniśmy się aktywnie włączyć w politykę, gdyż to nasze głosy, nasze napominania są tym, co może wpłynąć na nasze życie. To my jako dość spora grupa ludzi wierzących nawet w ustroju demokratycznym i w erze poprawności politycznej musimy domagać się szacunku dla nas samych, dla wiary i naszych poglądów. nie może być tak, ze garstka można nazwać odmieńców decyduje jak mamy wierzyć i nie wtrącać się do tego co robią. Gdyż często ich działania nie są z dobrych pobudek, lecz część z nich działa na polecenia innych osób, a te zaś słuchają podszeptów złego. Dajemy się przekonać że oni wiedzą lepiej, tak więc czasami uważnie posłuchajmy co maja przynajmniej niektórzy politycy do powiedzenia, a usłyszymy ich bezradność, ich strach, ich starania aby zadowolić swoich mocodawców.

Powrócę do tematu ludzi których złe siły próbują zniszczyć, tak więc my często ulegamy ich przekonaniom, że są winni. Niestety brakuje nam czasu, odwagi i chęci aby dociekać prawdy, bezkrytycznie wierząc nieuczciwym ludziom o winie tych czy tamtych osób. Często media są zaangażowane w takie kampanie oszczerstw, na szczęście nie wszystkie. Niestety takie uczciwe media, zazwyczaj nie są wspierane, nie mają potężnych dotacji, więc ledwie wiążą koniec z końcem, lecz często są też oskarżane o dziwne rzeczy. Mocnemu można więcej, lecz to w nas, ludziach drzemie ta moc zmiany, to my musimy podnieść się z kolan i czasami zawołać – chcemy prawdy. Niestety, w dobie supernowoczesnej techniki o spreparowanie kłamstwa nietrudno. często ulegamy ułudzie piękna świata i nie dostrzegany pułapek na nas zastawionych.

Dajemy się manipulować, a tym, którym uda się wybić ponad przeciętność, dla świętego spokoju i własnej wygody siedzimy cicho, pokornie wykonując polecanie, które nie zawsze są dobre. Boimy się prawdy, gdyż często tez mamy coś do ukrycia, takie małe grzeszki, które nie chcemy aby ujrzały światło dzienne, to one nasz blokują, a my coraz częściej nie mamy odwagi spojrzeć Bogu w oczy. To dlatego często zapominamy o odwiedzeniu Kościoła, to dlatego unikamy spowiedzi, to dlatego zło zwycięża. Bóg daje man zawsze szansę, niezależnie od wieku, niezależnie od poglądów, niezależnie od majątku, niezależnie od ilości grzechów, Bóg cały czas na nas czeka, na nasze nawrócenie, na nasz płacz na kolanach.

Nie widzimy cierpienia innych, a raczej staramy się go nie widzieć, gdyż wiele z naszych działań zraniły wiele osób. Tak ja, autor, jak i my wszyscy i świeccy i duchowni. Czasami wiele ran udało się wyleczyć, niektórych skaleczeń nie zauważamy, jednak serce czasami boli, jak kolejny raz ktoś rzuca kłamstwem w środek serca. Czy mnie zraniono? tak i to wiele razy, niektóre rany dawno się zagoiły, inne nadal krwawią, choć przebaczyło się już temu złoczyńcy. Niestety czasami są takie rany, które krwawią całe życie. Często są osoby, które coś, gdzieś usłyszały i powtarzają jakieś kłamstwo, jakąś winę na kogoś zwalają. Niestety te są najgorsze, ranią nie tylko serce, ale i duszę.

Sam widziałem i widzę nie raz osoby, które cierpią z powodu dawno rzuconych złych słów, wręcz oskarżenia o ciężkie przestępstwa, zaś taki człowiek nigdy winny nie był. to właśnie często ludzi, którzy tyle dobra dali i uczynili innym tak mocno się rani. Najgorsze rany są od przyjaciół, albo tych, którym się zaufało. Dobry człowiek daje wiele razy szansę, lecz kiedyś cierpliwość się kończy, kiedyś mówi się dość. Niestety czasami za mocno się jest poharatanym przez życie, żeby dać się po raz kolejny mocno okaleczyć. Lecz większość z nas, często natrafia tylko na lekkie zadrapania, których nawet nie czują, lecz sprawi im często przyjemność rzucanie kamieniami w człowieka oskarżonego. nie udowodniono mu winy, lecz niektórym to wystarczy aby złapać za ten kamień, często z ostrymi krawędziami i rzucamy. Czy mamy coś do tego człowieka? Czasami nic, lecz jakoś tak podpowiada nam ktoś z boku że mamy go skrzywdzić. Tym kimś zazwyczaj jest ktoś zły, często pod wpływem upadłych aniołów.

Pomyślmy nad naszym życiem, pójdźmy do Kościoła, w ciszy i w skupieniu spójrzmy na siebie, lecz tak w głąb, w nasze życie, ilu ludzi skrzywdziliśmy, ilu zniszczyliśmy. Mamy jeszcze czas, aby prosić o przebaczenie, wynagrodzić uczynione szkody. Czasami nasze lenistwo było powodem krzywd innych. Niedbalstwo, oszustwo i wiele innych. Idźmy póki nie jest za późno, gdyż nasze życie może się w każdej chwili zakończyć. Basze dzieci, rodzeństwo, rodzice i wszyscy inni czasami czekają na małe słówko “PRZEPRASZAM”. Słowo to takie małe, takie nieznaczące, a jednak ma wielką moc. Bóg dał nam przebaczenie, a mu potrafimy przebaczać, zaś często taka szczera rozmowa potrafi uleczyć szybciej, niż najlepsze leki. To właśnie Jezus Chrystus Król umarł na krzyżu, abyśmy mieli możliwość uzyskania odkupienia. To dzięki jego ofierze możemy pomagać innym, leczyć rany, leczyć dusze. Każdy nasz wysiłek kierowany w stronę dobra jest wieli, choć czasami niepozorny. radujmy się też z faktu że Jezus ZWYCIĘŻY, a my możemy być jego wojskiem, teraz i na wieki.

Nie można być tylko cichym, zastraszonym zwierzęciem, które nie ma odwagi powiedzieć dość. Sam Jezus mówił o tym jak grzeszni byli ówcześni ludzie, pewnego nawet pięknego dnia wygonił kupców ze świątyni, nie przebierając w środkach, bijąc biczem tych, którzy z Domu Ojca zrobili jarmark. Szacunek dla świątyni, dla miejsca szczególnego, gdzie Szatan ma ograniczone moce. To tam można się nawrócić, to tam zapraszajmy przyjaciół, to tam módlmy się za nas samych, rodziny i wszystkich ludzi. Szczególnie modlić trzeba się za kapłanów, aby nie zbłądzili i nie pociągnęli za sobą innych. To nasze poświecenie może uratować dusz wiele. Czasami krótka modlitwa ma dużą moc, tak i nasza praca w Imię Boże też potrafi przynieść owoce. Czasami trzeba i brata napomnieć, czasami kogoś obcego, a czasami i duchownego. Musimy mieć tą odwagę, której teraz nam brakuje, lecz napominajmy z miłością nie ze złością.

Szczęść wam Boże